Hitman: Rozgrzeszenie (Absolution) – recenzja

Data dodania: jakiś czas temu
reklama

Po latach ciszy z wielkim impetem na rynek wszedł nowy Hitman: Rozgrzeszenie (Absolution). Miałem czas, by grę przetestować na spokojnie i dokładnie, zatem czas na „recenzję na zimno” wersji na PC. Zapraszam!

Hitman: Rozgrzeszenie to hit, już teraz mogę Wam to zdradzić. Osoby, które lubią skradanki mogą poczuć się docenione. Gra oferuje bowiem aż 5 poziomów trudności, dzięki którym każdy może wybrać swój właściwy. Ja grę ukończyłem na normalnym poziomie, a i tak gra była wymagająca. Hitman: Rozgrzeszenie oferuje następujące poziomy trudności (dla każdego coś trudnego):

  • Łatwy – w tym trybie każdy powinien sobie poradzić. Wrogowie będą reagować wolniej, pojawią się dodatkowe miejsca zapisu stanu gry, a tryb instynktu będzie się automatycznie regenerował i dostarczał wskazówek.
  • Normalny – wrogowie będą zachowywać się normalnie, będą dodatkowe miejsca zapisu stanu gry (checkpointy), tryb instynktu będzie dostarczać wskazówek jednak nie będzie się on automatycznie regenerował.
  • Trudny – więcej wrogów, którzy będą szybciej reagować. Tryb instynktu nie dostarcza wskazówek i się nie regeneruje.
  • Ekspert – brak checkpointów, bardzo dużo szybko reagujących wrogów. Tryb instynktu nie dostarcza wskazówek i się nie regeneruje.
  • Purysta – zero dodatkowej pomocy, przeznaczony dla naprawdę hardcorowych graczy.

Sama gra posiada dwa tryby rozgrywki: tryb fabularny oraz kontrakty. Pierwszy z trybów jak łatwo się domyślić to główna składowa całej gry, czyli rozgrywka z elementami fabularnymi. Drugi tryb, Kontrakty, to natomiast swego rodzaju tryb sieciowy. Nie jest to co prawda typowy multiplayer, w którym rywalizujemy bezpośrednio z jakimś graczem. Kontrakty polegają na wykonywaniu pewnych misji lepiej niż inni gracze na świecie. Działa to na zasadzie takiej, że pewien gracz tworzy kontrakt (cele do zlikwidowania) na danej mapie, a następnie udostępnia go innym do przejścia. Cel jest taki, by ukończyć go jak najlepiej. By jednak uniknąć tworzenia kontraktów niewykonalnych, gracz, który tworzy kontakt sam musi go najpierw ukończyć.

Wróćmy jednak do trybu fabularnego. Nie będę Wam jej zdradzać, wspomnę tylko, że pierwsza misja jest jednocześnie tutorialem i warto znać ogólną historię serii by czerpać z nowej fabuły jak najwięcej przyjemności. Sama fabuła nie jest może cudem scenariusza, ale jest ogółem wciągająca i całkowicie logiczna, a jej zakończenie daje pole do popisu dla własnej interpretacji.

Rozgrywka ma wszystkie najlepsze cechy poprzednich części gry. Nie ma jednej słusznej drogi do osiągnięcia celu. Twórcy dają nam tutaj całkowitą swobodę. Jest kilka ścieżek, dzięki którym możemy pozostać niewidoczni (co jest najmocniej punktowane), ale nic nie sto na przeszkodzie by wziąć gnata i wystrzelać wszystkich wrogów. Poza ścieżkami są również ukryte przejścia oraz pewne specjalne miejsca, dzięki którym wcale nie musimy osobiście zabijać celu. W jaki sposób? Możemy np. spowodować „przypadkowe” zwarcie elektrycznie, przez które cel zginie „sam”. No cóż, wypadki się zdarzają… .
Strażników, którzy nam przeszkadzają możemy ominąć na 4 sposoby. Pierwszy, to odwrócenie uwagi (np. poprzez uruchomienie alarmu przeciwpożarowego czy samochodowego lub rzuceniu np. butelki w pewne miejsce by odwrócić uwagę). Drugi sposób to ogłuszenie przeciwnika oraz ukrycie jako ciała. Za drugi sposób gra najpierw nalicza karne punkty za ogłuszenie, jednak po ukryciu, owego ciała punkty ujemne są zerowane. Trzeci sposób to po prostu zabicie strażnika, jednak gra wtedy nalicza karne punty za ofiarę, która nie jest celem. Niektórzy strażnicy mogą mieć przy sobie przydatne przedmioty, np. karty dostępu oraz… ubranie, które możemy im zwinąć by w miarę spokojnie poruszać się po danym obszarze. Żeby jednak nie było kolorowo musimy uważać na innych z danego fachu. O co chodzi? Już tłumaczę. Jeśli np. przebierzemy się za policjanta, inni policjanci zaczną nas podejrzewać (z racji tego, że nas nie znają) jeśli podejdziemy zbyt blisko. Dlatego przebieranie się nie zawsze się opłaca. A czwarty sposób? Możemy np. podsłuchać o czym rozmawiają strażnicy i wykorzystać moment, w którym np. jeden z nich pójdzie „się odlać” w krzaki. Czasami z rozmów tych możemy dowiedzieć się innych wskazówek, które mogą się przydać przy przechodzeniu danego poziomu.

W zależności od wybranego poziomu trudności gracz będzie miał lub nie do dyspozycji „instynkt”. Za jego pomocą możemy widzieć przez ściany potencjalnych przeciwników, ścieżki, po której będą się poruszać oraz cele i wyjścia. Sam instynkt służyć nam będzie jeszcze w przypadku kamuflażu. Jeśli będziemy przebrani za jakiegoś ochroniarza, a inni ochorzniarze zaczną nas podejrzewać uruchomienie instynktu sprawia, że możemy przejść obok nich bez podejrzeń. Niestety szybko się on kończy, a jego odzyskanie wymaga np. zabicia strażnika. Instynkt ma jeszcze jedno ciekawe zastosowanie. Za jego pomocą możemy zwolnić upływ czasu, zaznaczyć kilka celów, a Hitman sam zacznie je likwidować.
Jeśli ktoś z Was nie chce bawić się instynktem, zawsze może uruchomić któryś z wyższych poziomów trudności, lub po prostu z niego nie korzystać.

Graficznie gra prezentuje się naprawdę dobrze, a opcje konfiguracyjne są wystarczające. Lokacje świetnie wyglądają i są dobrze przemyślane. Muzyka również jest podniosła i bardzo klimatyczna. Jedynie czego mogę się przyczepić to… polski dubbing. Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem przeciwnikiem dubbingu, bo generalnie wyszedł on dobrze. Fajnie jest posłuchać gwary miasta i rozmowy przypadkowych przechodniów (to dodaje klimatu). Czepiam się dlatego, że o ile dubbing pozostałych postaci jest dobry, to jest on straszny przy… głównym bohaterze. Niestety, ale głos Pawła Małaszyńskiego w ogóle nie nadaje się do roli Hitmana. Jest on sztuczny i wręcz brzmi momentami śmiesznie. Jest jednak na to rada. Hitman jest podpięty do systemu Steam, a z tego co mi wiadomo, Steam oferuje możliwość wybrania innej wersji językowej gry. Także każdy powinien być zadowolony 🙂

Słowem podsumowania Hitman: Rozgrzeszenie, to naprawdę udana skradanka. Otwarte mapy, wiele sposobów przejścia gry czynią z produkcji coś, do czego możemy wracać cały czas. Tryb kontraktów z pewnością przedłuży żywotność gry.

Ocena:

9/10

Plusy:
+otwarte mapy
+wiele sposobów przejścia
+klimat
+to nadal kultowy Hitman!
+ciekawie przedstawiona fabuła
+kontakty

Minusy:
-troszkę krótka
-zabrakło pełnokrwistego trybu sieciowego


PS. jeśli masz konto na Facebooku, polub fanpage Konkretnego. Dzięki!





Bądź miły! Uwielbiam wchodzić z Wami w dyskusję, proszę jednak, by krytyka była konstruktywna. Komentarz, który ma na celu obrażać mnie lub moich Czytelników może zostać usunięty. Tutaj każdy ma czuć się dobrze :)

Jestem także tutaj


YouTube - ostatni film z Filek.TV

YouTube - ostatni film z Konkretny.pl

Discord

Chcesz ze mną pograć?
Wbijaj na mój Discord

Partnerzy











O blogu

Konkretny.pl to blog technologiczny, którego tematyka porusza kilka specjalistycznych dziedzin. Jednymi z najważniejszych są zagadnienia dotyczące technologii i Internetu, ale nie brakuje tutaj również typowych tekstów dotyczących finansów, marketingu, programowania, a nawet gier komputerowych. Życzę przyjemnej lektury :)


Social Media

 



© 2011-2020 Konkretny.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wszystkie posty piszę w dobrej wierze. Nie odpowiadam jednak za wszelkie szkody, treść komentarzy oraz autentyczność informacji na stronie. Informuję, że publikowane pliki zostały sprawdzone programem antywirusowym w aktualnej wersji. Nie biorę jednak odpowiedzialności, jeśli coś się stanie.

| O mnie |   | Polityka Prywatności |   | Kontakt |