Ja właśnie dowiedziałem się, że trampki, które mam od wielu lat, są marki Converse. Pochodzą z czasów gdy CCC nazywał się jeszcze „Cena Czyni Cuda” a trampki były ogólnie dostępnym tanim towarem w wielu sklepach obuwniczych. Kupiłem je za 10 zł na krotoszyńskim targowisku w dziale z niemieckimi szpargałami, z tą różnicą, że były one nowe. Dziś są warte 10 razy tyle. Może wtedy też były, tyle, że sprzedawca nie zdawał sobie sprawy z ich wartości.
Sprawdzałem wszystkie oznaczenia i wszystko wskazuje na to, że to te Converse’y. Nawet jeśli jednak miałaby to być podróbka to bardzo dobra, bo mam je już jakieś… 10 lat? A przeszły sporo, biegałem w nich podczas ulewnych deszczy, chodziłem po na polu, zbierałem snopki, siano, słomę, zboże (gdy wakacje spędzałem na wsi). Dopiero parę dni temu moja połowica je oczyściła na tyle dobrze, że widać na nich znaki firmowe 😛 Trzeba przyznać, że wyczyściła je bardzo dobrze jak sami widzicie na zdjęciu. I jak do tej pory nie rozlatują się. Wtedy te trampki były za 10 zł, i jakbym miał wycenić ich rzeczywistą wartość to wyceniłbym je na 40-50 zł no ale to teraz droga marka adresowana bardziej do hipsterskiej subkultury, a więc i cena musi być odpowiednio wysoka, a szkoda, bo trampki świetne, ale w cenie sklepowej zdecydowanie przepłacone w mojej opinii.
Zatem jeśli przechadzacie się czasem po lokalnych targowiskach czy giełdach rozejrzyjcie się. Czasami można znaleźć perełki, nowe, w bardzo korzystnej cenie 🙂