Gamescom były nazywane przez wielu największymi targami gier na świecie. Po edycji 2011 trzeba przyznać, że faktycznie są duże, ale ich poziom zaczął spadać. Cały event zajął 6 hal. Dwie hale dwupiętrowe zajęła stefa biznes, natomiast pozostałe 4 – Entertainment Area. Jak można się domyślić, strefa biznes była dostępna wyłącznie dla wystawców, prasy i zaproszonych gości, natomiast Entertainment Area dla publiczności.
Na gamescom 2011 działo się bardzo dużo, tak dużo, że można było czuć się przytłoczonym, choć brakowało kilku detali. Graczy było tak wielu, że by pograć w jakąkolwiek grę trzeba było stać w długich kolejkach nawet kilka godzin. Jeżeli ktoś był fanem zbierania gadżetów mógł się zawieść – nie było ich dużo, tak samo jak i hostess. Osobiście widziałem tylko kilka hostess i albo było ich za mało, albo rozeszły się po terenie Koelnmesse tak, że nie było ich widać. Układ targów również pozostawiał wiele do życzenia. Hale były połączone jednym długim korytarzem i jeśli chciało się iść do ostatniej hali trzeba było przejść kilkaset metrów co bywało uciążliwe. W przypadku GC, które odbywało się w Lipsku tego problemu nie było, gdyż istniała tam centralna hala, która łączyła wszystkie pozostałe hale w koło. Takiego właśnie miejsca brakuje w Kolonii – istniał tam totalny chaos, nie wiadomo było co i gdzie się odbywało, a zgubić się było dość prosto. Brakowało miejsca, w którym można było to wszystko skupić.
W Koelnmesse brakuje też klimatu, który był w Lipsku. Trudno to określić, ale nie było tam „tego czegoś”, choćby miejsca, w którym można by odpocząć. W Lipsku był specjalny zbiornik wodny, przy którym można było się zrelaksować, w Kolonii natomiast niczego takiego nie było. Trudno to określić, ale to moja subiektywna ocena.
Pod względem rozmachu targi te były bardzo udane. Działo się dużo, było wiele gier – problem był tylko z organizacją. Uważam, że lepiej by było, gdyby przeniesiono gamescom z powrotem do Lipska, mimo iż Kolonia to bardzo ładne miasto.
A poniżej link galeria, miłego oglądania 🙂